Nigdy nie chcieliśmy mieć z Piotrem standardowego wesela, więc zaproszenia także musiały być niepowtarzalne. Wykonałam je sama, choć było to nie lada wyzwanie, bo po podliczeniu końcowym wyszło ich prawie 140 zaproszeń z trzydziestoma różnymi okładkami!
Efekty poniżej, choć nie udało mi się uchwycić wszystkich motywów:
A tak wyglądał "warsztat pracy"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz